Miejsce w sercu, czyli o tym, że w Poznaniu Mickiewicz jest poetą współczesnym

IMG_0875

Fot. M. Kaczyński © CK ZAMEK

Kiedy patrzę na nazwiska patronów Poznańskiej Nagrody Literackiej − Adama Mickiewicza i Stanisława Barańczaka − wówczas myślę o dwóch zimach w tym mieście. O styczniu 1832 roku oraz o styczniu roku 2015. W pierwszym przypadku zimowe ulice przemierzał autor „Dziadów”. Z kolei 7 stycznia 2015 w siedzibie poznańskiej polonistyki, w Collegium Mauis przy ul. Fredry, niespotykaną liczbę sympatyków poezji zgromadził wieczór ku czci Stanisława Barańczaka, zmarłego 26 grudnia 2014. Liczna obecność poznaniaków tamtego wieczoru zaskoczyła wszystkich. Zarówno Sala Śniadeckich, jak i hol Collegium Maius pękały w szwach. To była poetycka uczta. Wybrzmiało mnóstwo wierszy poznańskiego poety i okazało się, że nieprawdziwe są przeświadczenia wielu z nas, iż Poznaniowi nie jest po drodze z poezją. Nigdy nie widziałem tak licznej publiczności, która z niezwykłą uwagą słuchała niełatwej przecież poezji.

czytaj więcej

Barańczak –
rzut z dystansu

IMG_0971

Fot. M. Kaczyński © CK ZAMEK

Stanisław Barańczak był, zdaje się, kibicem amerykańskiej koszykówki. Świadczy o tym co prawda tylko jeden wiersz („Pierwsza piątka” z napisanego w Stanach Zjednoczonych, a wydanego w Paryżu w 1988 roku tomu „Widokówka z tego świata”). Ale za to jaki! Staram się wyobrazić poetę na trybunach, w tłumie, „w ekstazie od górnych galerii po parter”… Czy – gdyby został w Poznaniu – byłby kibicem Lecha? Trudno powiedzieć, amerykańska koszykówka lat 80. i 90. poprzedniego stulecia była zjawiskiem wyjątkowym w dziejach sportu, a Barańczak miał gust wybredny... Potrafił poddać się zachwytowi i w sposób zaraźliwy go wyrazić – w taki sposób pisał o Norwidzie, Beatlesach, Elizabeth Bishop i wielu innych. Jako krytyk był co najmniej równie wyrazisty, chętnie wchodził w polemiki i dzielił się swoją negatywną opinią bez pardonu.

czytaj więcej